"Dlaczego rewolucjonistom rosną brzuchy?" albo "Powrót Syna Marnotrawnego"

Z niedowierzaniem patrzę jak Artur Żmijewski daje się przechwycić tak ostatnio modnemu - DIZAJNOWI WYSTAWIENNICZEMU. To w ten pokorny rynkowi sposób Syn Marnotrawny - Żmijewski - powraca z terenu rewolucji w cztery ściany, żeby nie powiedzieć na salony wystawowe:), CSW Zamek Ujazdowski,  08.12.2012 - 24.02.2013.

A czy ma inne wyjście? System sztuki, w którym się jednak osiedlił (choć jak Wałęsa  „nie chcę, ale muszę”) jest przecież bezbłędnie samoformatujący. Jesteś artystą? To wystawiaj! (a przy okazji SPRZEDAWAJ!). 
 
"Apologeta" artysty - Karol Sienkiewicz - w katalogu skrupulatnie wyliczając kolejne (podpowiadane mu?) METODY pracy, nie zauważa czy po prostu pomija jeszcze jedną - Metodę Zapożyczeń. Ciekawie, by było o niej przeczytać coś więcej... Bo upodabnianie (wtapianie się) Żmijewskiego do (w) Althamera staje się faktem... A na tej wystawie nie tylko do (w) niego… Dziwiąc się tej szarej lamperii na ścianach (po co ona tu w ogóle jest?), "klęcznikom" na słuchawki (mają ukryć kable) czułam się jakbym oglądała instalacje Moniki Sosnowskiej :).



Bez obaw, Panowie i Panie!!! Agresywność relacji wchodzących w skład filmów "Demokracje", bezpośredność materiału z konfliktu izraelsko - palestyńskiego, pogrzebu Hajdera itp. wytłumia kanapowo uśredniona ekspozycja. Śmieszny jest ten dekoratywny sposób grupowania ekranów na ścianach...... Takie trochę pośrodku - wycentrowanie.

A więc, na jednej wystawie monograficznej mamy 3 artystów z jednej stajni :D ! - FGF: filmy Artura Żmijewskiego w instalacji Moniki Sosnowskiej z zapożyczeniami "metody Pawła Althamera".

Dizajnowi wystawy, poza architekturą Sosnowskiej, służy: komponowanie rysunków tworzonych w trakcie akcji a la Althamer z dziećmi czy ludzmi niepelnosprawnymi, czy tych "roczników prasowych" z artykułami o wydarzeniach z "Demokracji". A może to wymóg nie tyle wystawowy, co systemowy? Czy możliwe, że to pomysł samego Żmijewskiego...? A może po prostu potrzeba drzemiącego w Arturze DIZAJNERA spotyka się tu z potrzebami (i wymaganiami) jego komercyjnych galerii? Bo nic się tak nie "zhandluje" jak smaczny dizajn.
 
Eh, człowieku! Co się z Tobą dzieje? Ty kanapowy (a może kanapkowy?) rewolucjonisto! Nie o to mi chodzi, że dla burżujów robisz..... Ty sam jesteś burżujem :). A na czym polegać ma twój kolejny eksperyment? Że zamiast kanap wstawiłeś na salony krzesła?
 
Z prawdziwą przykrością pytam więc...... Pytam: czemu wszystkim rewolucjonistom na koniec rosną brzuchy? Dlaczego tak musi być?!?

I to było pięknym za nadobne.... Witaj w gronie artystów burżuazyjnych! Teraz mogę cię znowu polubić Arturze. 

ps1 Dla NIEwtajemniczonych, lecz potencjalnie ZACIEKAWIONYCH: Artur Żmijewski zarzucił mi kiedyś, że zdradziłam sztukę krytyczną, i że z mentalnej terrorystki przeistoczyłam się w artystkę burżuazyjną. Oczywiście, uraził mnie nie tylko niezrozumieniem moich działań, ale i tą niepojętą dla mnie pretensją do narzucania innym swoich prywatnych wyobrażeń, co do tematów jakimi warto się zajmować.

ps2 Dla Czytelników NIEzaciekawionych, a wręcz wkurwionych nieco enigmatyczną formą oraz gęstą treścią tekstu, pytających siebie i mnie: komu i czemu ten tekst ma służyć, odpowiem: tym razem wpis adresowany jest do nieco węższego grona czytelników, za co serdecznie przepraszam, jak również się kajam.
Trwa ładowanie komentarzy...