Profesorka versus profesor?

Jak studiowałam (ponad 20 lat temu) wszyscy moi profesorowie to byli faceci i najczęściej mieli asystentów też facetów. Z kobiet pamiętam panią profesor od medalierstwa, która została jednak oddelegowana na emeryturę zanim ja doczekałam się z nią zajęć. Była też Pani od fotografii, ale na stanowisku technika (zresztą świetna) i oczywiście panie od filozofii, ewentualnie historii sztuki.

Zdarzała się na krótko profesorka od rysunku, ale wszystkie pozostałe pracownie prowadzili faceci……. Mówi się, że rzeźba to ciężka fizyczna praca, ciężkie materiały etc., ale jak było na malarstwie? Tak samo. A na grafice? Też :)

Dziś nawet w naszym rządzie jest 30% kobiet. Od lat rozmawia się już o parytetach w biznesie, w polityce i gdzie indziej a jaka jest sytuacja na akademiach i wydziałach artystycznych? Na tych uczelniach, które z definicji przecież są kuźnią talentów, miejscem gdzie rodzą się zmiany (artysta jako sejsmograf przeczuwający zmiany, widzący i czujący więcej, inaczej i głębiej?)

Fundacja Katarzyny Kozyry, która zajmuje się wspieraniem działań kobiet w obszarze kultury i sztuki, postanowiła zbadać ten problem i spróbować odpowiedzieć na to pytanie.
Zostalo wysłanych 9 listów do 9 państwowych uczelni artystycznych z prośbą o wzięcie udziału i współpracę przy tym badaniu. Niektórzy iuż odpowiedzieli i są z nami w kontakcie, a na niektórych jeszcze czekamy. Poniżej przykładowy list. Ten akurat został wysłany do prof. Adama Myjaka, rektora ASP w Warszawie (jeszcze nie odpowiedział).

Będziemy was informować o postępach. Jeżeli macie jakieś komentarze, rady czy dodatkowe pytania, które chcecie żeby Fundacja zadała napiszcie proszę.

Kozyra

Trwa ładowanie komentarzy...